Geoblog.pl    mikasz    Podróże    Azerbejdżan 2026    Ech, te chmury
Zwiń mapę
2026
08
wrz

Ech, te chmury

 
Azerbejdżan
Azerbejdżan, Xınalıq
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 2764 km
 
Ł: Dzisiejszy dzień byłby perfekcyjny gdyby nie łyżka, a nawet chochla, dziegciu. Ale po kolei.

Rano darowaliśmy sobie hotelowe śniadanie i bladym świtem wyruszyliśmy do najwyżej położonej wioski Zakaukazia. Xinaliq, bo o niej mowa, powstała ponad 2000 lat temu i przez długi czas rozwijała się w całkowitej izolacji od reszty Azarbejdżanu, a mieszkańcy (ok. 2000) mówią innym językiem (Chinalugijskim), choć oczywiście trudno nam to było ocenić. Rewelacja, żywy skansen! Domy zbudowane są z kamienia i blachy falistej, a drogi z kamienia i gówna, średnio w proporcji 1:1. Zresztą zwierzęca kupa odgrywa spore znaczenie w życiu mieszkańców. Na każdej płaskiej powierzchni (na murkach, na daszkach) leżą gustownie uformowane placuszki i suszą się na słońcu. A jak się już wysuszą to buduje się z nich stosik z opałem na zimę. Bardzo pragmatyczne, bo drzewa tu już nie rosną, a to lud pasterski. Gdyby gnoju nie palił, to chyba by w nim utonął, bo produkcja idzie dzień i noc :) Łada Niva, najlepiej biała, jest tu podstawowym środkiem transportu, są też pojedyncze sztuki innych przedstawicieli radzieckiej myśli technicznej. Stare opony rozcina się, przybija do deski i służą za żłoby dla zwierząt -pomysłowe. Dzieci na rowerkach jeżdżą jak na nartach. Zjeżdżają z górki i podchodzą na górę. Obecnie izolacja nie jest już całkowita, bo do wioski dochodzi asfaltowa droga. Oczywiście asfalt jest tam, gdzie nie zerwało go osuwisko, albo nie zabrała woda, ale jest. Niemniej jednak to ponad 20km dość karkołomnej drogi, która każdej zimy z pewnością ponownie odcina mieszkańców od świata na długie miesiące.

To fantastyczne miejsce na trekking! Nie ma tu co prawda szlaków i ze ścieżkami też jest tak sobie, ale nie są do niczego potrzebne. Góry pokrywają pastwiska z nisko wyskubaną trawą, więc można iść tam gdzie ma się ochotę. My wzięliśmy na celownik górkę No Name, o słusznej wysokości 2810mnpm i na rympał wdrapaliśmy się na szczyt. Po drodze mijaliśmy stada krów, owiec, kóz i pojedyncze koniki. Pogoda fajna, trochę słońca, trochę chmur, ale te chmury strasznie nisko zawieszone ! Mieliśmy nadzieję, że się rozwieją i z naszego szczytu zobaczymy bezkres otaczających nas 3 i 4-tysięczników, które na krótkie sekundy pokazywały swoje wierzchołki. Posiedzieliśmy chwilę na szczycie, ale widoczność zamiast się poprawić spadła do 50m. Zeszliśmy więc do punktu widokowego nad Xinaliq, z którego początkowo też absolutnie nic nie było widać, ale doczekaliśmy się na widoczek wioski pod chmurą.
No i taki ten dzień. Wioska rewelacja, trekking super, widoki masakra. A po to tu przyjechaliśmy, żeby po wyjściu na wielką górę zobaczyć inne, dwa razy większe, wokół siebie. Tak wyobrażaliśmy sobie Kaukaz.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (39)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
mikasz

Anna i Łukasz Mika
zwiedzili 27.5% świata (55 państw)
Zasoby: 793 wpisy793 1061 komentarzy1061 11461 zdjęć11461 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróżewięcej
04.09.2026 - 13.09.2026
 
 
14.08.2026 - 28.08.2026
 
 
08.07.2026 - 26.07.2026