Ł: Jeszcze wczoraj wieczorem ponownie wjechaliśmy do Albanii i zatrzymaliśmy się na noc tuż przed Kukës nad jeziorem Liqeni i Fierzës.
Dzisiaj przejechaliśmy kawałek na południe, wzdłuż wschodniej granicy kraju, aż po wielkie i strasznie stare jeziora Ohrid i Prespa. Podobno to ewenement, bo już dawno powinny się zamulić i zniknąć. Tak przynajmniej robi większość jezior.
Droga bardzo pokręcona, ale klimatyczna, bo przecina dość malownicze tereny parków narodowych: Shebenik-Jabllanicë oraz Prespë. Przez dłuższy czas po lewej stronie drogi towarzyszył nam dostojny masyw Korabu - najwyższego szczytu Albanii i Macedonii. Towarzyszył i kusił, rzecz jasna :)
Popołudnie spędziliśmy nad Jeziorem Ohrydzkim, ale wieczorem przekroczyliśmy granicę Macedonii Północnej i zachód słońca obejrzeliśmy już nad Prespą.