A: Obudził nas chlupot wód jeziora Prespy, co nie było dziwne bo zaparkowaliśmy prawie w wodzie, ale za to bardzo przyjemne. Staliśmy w miejscu skąd widać już było grecki brzeg, wokół nas nikogo nie było w pobliżu, więc nocleg idealny. Potem wjechaliśmy do P.N. Galicica i urządziliśmy sobie mały trekking na szczyt jakiejś górki blisko parkingu. Widać stamtąd zarówno jezioro Ohrydzkie jak i Prespę, a do tego jak to w górach, inne piękne krajobrazy. Potem zahaczyliśmy o zabytkowy Ohrid, nie pierwszy raz, ale to nasze jedyne miasteczko na tym wyjeździe, więc to była miła odmiana. Ohrid ma do zaoferowania wiele zabytków, klimatyczne uliczki, bałkańskie knajpki i mnóstwo badziewiarni. Oczywiście mnóstwo też turystów, ale można się było tego spodziewać, więc dla mnie spoko. Ceny dla nas milutkie, np. gałka lodów za 3,50 zł jak u nas za dawnych czasów :) Nasza bałkańska wyprawa ma się ku końcowi, więc można powiedzieć, że już wracamy. Prespa była punktem zwrotnym naszej tegorocznej trasy. Postaramy się jeszcze wycisnąć co nieco z tutejszych atrakcji. Dziś śpimy na wysokości 1458m n.p.m. u stóp naszego jutrzejszego celu i wreszcie mamy chłodno. Nic nam nie chlupie, za to przyjemnie szumi las.