Geoblog.pl    mikasz    Podróże    Bałkany 2026    Cafa Belega
Zwiń mapę
2026
18
sie

Cafa Belega

 
Kosowo
Kosowo, Deçan
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 855 km
 
Ł: Wczoraj poniosłem ciężką porażkę, która całkiem wybiła mnie z rytmu. To znaczy…, porażka była w sumie całkiem zwyczajna, ale wymagała zmiany planów, z którymi już się zżyłem, a ja to źle znoszę ;)
Droga, którą zamierzaliśmy wjechać na wysokość 1800 i stamtąd zaatakować szczyt, niespodziewanie 13km przed celem, zamieniła się w górski szlak, no może na quada, bo stromo i wąsko, a gałęzie szorują po wszystkim. Przewalczyłem jeszcze 3km, ale szczęśliwie jakiś konar zagradzający drogę na wysokości 2.5m, zakończył nasze męki. No trudno, wracamy. To też nie było proste, bo pierwsze 500m trzeba było cofać, potem jakoś udało mi się obrócić dziobem w dół.
Spaliśmy nad rzeką Limbardhi i Decanit, a rano pojechaliśmy poszukać jakiejś innej drogi pod Gjeravicę, raczej z marnym skutkiem. Udało nam się natomiast wjechać na przełęcz Qafale Belegut (Cafa Belega) 2190 mnpm i stamtąd przespacerować się na Maja e Ropës 2502mnpm, która jest sąsiadką góry na której dzisiaj mieliśmy być i jest raptem o 154m niższa. Za to jest z niej naprawdę piękny widok na najwyższy szczyt Kosowa i inne 2,5-tysięczniki. Wspinaczka na przełęcz i spacer po górach zaczęliśmy w pięknej pogodzie, ale z każdą chwilą zaczęło przybywać chmur, zaczęły ciemnieć i pomrukiwać, ale do auta wróciliśmy na sucho. Na przełęczy spotkaliśmy jeszcze 2 terenówki, z Płocka i ze Szczytna :) Widać, że ułańska fantazja w narodzie trzyma się nieźle.
A: Na obiad zatrzymaliśmy się pod klasztorem Visoki Decani, który jest bardzo skrupulatnie strzeżony przez pokojowe siły KFOR. Jako, że klasztor wraz z XIV wiecznym prawosławnym monastyrem jest wpisana na listę UNESCO, oczywiste było, że należy go zwiedzić. Zanim weszliśmy, musieliśmy zostawić paszporty u pilnującego żołnierza i dopiero po chwili nas wpuścił przez furtę zamykaną na zamek elektryczny. Te wszystkie ceregiele spowodowane są historią tego sakralnego obiektu, który zarówno podczas wojny w Kosowie i długo potem był najbardziej zapalnym punktem w regionie. Co prawda mnisi próbowali zachować postawę chrześcijańską, a nie polityczną i pomagali zarówno uciekinierom serbskim jak i albańskim, po prostu każdemu kto był w potrzebie. Ale wiadomo, mnisi swoje, a świeccy narwańcy swoje. Dla jednej i drugiej strony konfliktu klasztor stał się symbolem najważniejszym, którego jedni bronili za wszelką cenę, a drudzy usiłowali zniszczyć. Stąd siły KFOR. I choć Kosowo w niczym już nie przypomina tego z czasów wojny, to próby rozprawienia się z tym religijnym symbolem zdarzają się nadal, bo jeśli internet nie kłamie, to ostatni raz miał miejsce dwa lata temu. Monastyr jest niesamowitą perełką architektoniczną bo wybudowano go w 3 stylach: romańskim, gotyckim i bizantyjskim, co jest niespotykane w tym regionie. Do tego mieliśmy okazję podziwiać jego oryginalne, jeszcze nieodnowione freski, które prawdopodobnie niedługo się zmienią, bo już ustawiają rusztowania. W samym klasztorze żyje obecnie 2O mnichów, więc w obiekcie ogląda się sam kościół, nie mniej na pewno warto.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (22)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
mikasz

Anna i Łukasz Mika
zwiedzili 27.5% świata (55 państw)
Zasoby: 793 wpisy793 1061 komentarzy1061 11461 zdjęć11461 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróżewięcej
04.09.2026 - 13.09.2026
 
 
14.08.2026 - 28.08.2026
 
 
08.07.2026 - 26.07.2026