Geoblog.pl    mikasz    Podróże    Kanada 2026    Parc Nacional de Forillon
Zwiń mapę
2026
21
lip

Parc Nacional de Forillon

 
Kanada
Kanada, Gaspé
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 8999 km
 
Ł: Wybraliśmy się na kilka dni nad Atlantyk. Tak konkretnie to na sam czubek południowego brzegu rzeki Św. Wawrzyńca czyli w okolice Parku Narodowego Forillon. Od naszego Montrealu to straszny kawał drogi, prawie 1000 km. Dodatkowo 2oo km za Quebekiem kończy się autostrada i zaczyna zwykła droga nad brzegiem, co zdecydowanie poprawia atrakcyjność podróży, ale równocześnie redukuje też progress. I to bardzo – jechaliśmy cały dzień. Nasza wielka rzeka z każdym kilometrem robi się szersza, a gdy nie widać już drugiego brzegu, płynnie przechodzi w Zatokę Św. Wawrzyńca. Poziom wody zależy od pływów oceanu, ale odsłonięte dno nie jest pokryte śmierdzącym błotem z wodorostami tylko piachem z dużymi głazami. Trochę przypomina Zatokę Fińską. A na tych głazach wylegują się foki :)
A: Piękny dzień na trekking. Słoneczko, wiatr i 22 stopnie, a do tego piękne okoliczności przyrody. Wprawdzie pokonaliśmy ogromny kawał drogi żeby tu dojechać, ale wreszcie dostaliśmy coś więcej niż las, jeziora i komary. Klifowe wybrzeże, do tego szum fal i pokrzykiwanie mew zawsze na mnie dobrze działa :) Parc Nacional de Forillon oferuje bardzo dobrze utrzymane ścieżki, które co jakiś czas prowadzą do punktów widokowych, do tego jako dodatkowa atrakcja: czarne niedźwiedzie. My nie napotkaliśmy żadnego, ale jest dużo ostrzeżeń i zabezpieczone kosze na śmieci, więc pewnie są. Za to znaleźliśmy mnóstwo grzybów (rosnących przy samej ścieżce) i ciekawe owoce, które wyglądały jak małe, czerwone jeżyny, ale smakowały jak czerwona porzeczka. Z początku nie odważyłam się ich próbować, ale jak zobaczyliśmy, że miejscowi je jedzą, też skosztowaliśmy. Po dzisiejszym dniu doszliśmy do wniosku, że w tej części Kanady jest o wiele więcej chętnych do eksplorowania Parków Narodowych i to całości przygotowanych tras, a nie jak w Górach Skalistych, tylko z auta do najbliższego punktu widokowego i z powrotem. Wczoraj natomiast odkryliśmy, że choć w okolicach Montrealu udawało nam się jeszcze dogadać po angielsku (nawet całkiem sprawnie), tak tutaj nie ma takiej możliwości. I to nie mówię o ludziach na ulicy, ale zarówno kelnerka w restauracji (bardzo nachalnie reklamowanej) jak i pani w recepcji motelu, nie mówiły ni w ząb w żadnym innym języku niż francuski. Takich jaj nie mieliśmy nigdy we Francji, więc w Kanadzie, gdzie obowiązują dwa języki urzędowe: angielski i francuski, to naprawdę trudno zrozumieć.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (45)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
mikasz

Anna i Łukasz Mika
zwiedzili 27% świata (54 państwa)
Zasoby: 776 wpisów776 1061 komentarzy1061 10977 zdjęć10977 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróżewięcej
14.08.2026 - 20.08.2026
 
 
08.07.2026 - 26.07.2026
 
 
31.05.2026 - 09.06.2026