A: Dzisiejszy dzień trochę podobny do wczorajszego. Tym razem wybraliśmy P.N. du Mont-Oford godzinę drogi od nas, na południe, w stronę granicy z USA. Jak sama nazwa wskazuje, spodziewaliśmy jakiejś góry i faktycznie była. Nawet dwie. Przeszliśmy chyba 2O km i prawdę mówiąc ledwo dowlokłam się do auta. Okoliczności przyrody podobne do tych z wczoraj, tylko komarów więcej. Za to na samym początku trasy natrafiliśmy na bardzo ciekawą tamę zbudowaną przez bobry. Była naprawdę duża i idealnie półkolista i spiętrzała wodę o dobre półtora metra. Aż ciężko uwierzyć, że zbudowały ją zwierzęta. Trasa przygotowana bardzo dobrze. Wyraźna, zadbana ścieżka, drewniane kładki i spore kawałki schodów poukładanych z płaskich kamieni. Aż szkoda, że tak niewielu ludzi korzysta z tych dobrodziejstw, bo choć parę osób udało nam się spotkać, to jednak słabo tutaj z chętnymi do trekkingu.