Ł: Zapotekowie po opuszczeniu Monte Alban przenieśli swoje centrum religijno-kulturalne do Mitli i tak żyli sobie spokojnie (z wyjątkiem tych, których składano bogom w ofierze) do 1553, kiedy przyjechali Hiszpanie i wyrównali wszystko walcem.
Teren słynie również z produkcji lokalnego bimbru z różnych gatunków agawy zwanego mezcal, produkowanego w bardzo tradycyjny sposób. Pnie agawy są mielone w kamiennych żarnach obracanych siłą konia, fermentowane i destylowane. Taki obrazek chodzącego dookoła konia widzieliśmy przy wielu domostwach. W Europie znana jest tylko tequila, która jest odmianą mezcalu produkowaną z agawy niebieskiej, ale w tym przypadku fermentowany jest tylko sok, a nie cały pień rośliny.
W okolicy, oprócz wykopalisk, są jeszcze dwa miejsca warte obejrzenia. Jedno to Santa Maria de Tule gdzie od ponad 2000 lat rośnie ogromny cypryśnik meksykański. Drzewo ma ponad 14m średnicy, a więc ponad 40m obwodu przy założeniu, że pień w przekroju jest kołem. Ale nie jest, a do tego składa się z kilku pni. Najgrubszy ma jednak prawie 10 m (obwodu ponad 30m), a więc gigant został okrzyknięty najgrubszym drzewem świata, przynajmniej z tych znanych, które zostały jakoś okrzyknięte…
Drugie to Hierve el Agua, gdzie ze skał wypływa bogatozmineralizowana woda z bąbelkami. Wbrew nazwie jest zimna, ma około 20 stopni, a nagrzewa się tylko od słońca zatrzymując w licznych skalnych basenach i nieckach. Ludzie się taplają, ale w porze suchej to praktycznie cały czas ta sama zupowata woda… No nie zachęciła do zanurzenia. Ale może to kwestia oświetlanie, bo dotarliśmy na miejsce dość późno. Najciekawsze jest jednak to co najsłabiej widoczne, czyli ogromny wapienny naciek (skalny wodospad) na zboczu góry, poniżej miejsca, w którym można stanąć. Eh, czasem chciałoby się być ptakiem i rzucić okiem z innej perspektywy :)