Ł: Wczoraj rano wróciłem z pracy, po niezbyt spokojnej nocy, ale kamper był już spakowany, więc po śniadaniu wystartowaliśmy z zamiarem pojechania tyle ile damy radę. I dojechaliśmy do Serbii. Trasa minęła sprawnie, ale granica zatrzymała nas na dobre dwie godziny. Masakra, trochę odwykliśmy już od stania na granicy. Noc spędziliśmy nad jeziorem w okolicy Suboticy.
Dzisiaj rozkoszowaliśmy się niebagatelnymi widoczkami Parku Narodowego Tary z Driną w roli głównej. Wcześniej przejechaliśmy przez pogranicze serbsko-bośniackie, czyli doliną Driny, która momentami płynie skalistym kanionem, innym razem rozlewa się szerzej wśród wzgórz tworząc trawiaste wysepki, a w okolicach Malego Zvornika miejscowa hydroelektrownia spiętrza wodę tworząc całkiem fajne jezioro wykorzystywane do wodnej rekreacji. Wykorzystaliśmy i my, popływaliśmy i zainaugurowaliśmy wakacje.
Śpimy gdzieś w lesie na wysokości 1100mnpm, a więc 800m nad powierzchnią Driny, i z tej wysokości spoglądamy na tą piękną rzekę w świetle zachodu i poranka.