A: Ostatnią noc w Arktyce spędziliśmy nad wyjątkowo malowniczym fiordem Lyngen. Stanęliśmy na samej plaży, wprawdzie dojechał później jeszcze jeden kamper, ale nie przeszkadzaliśmy sobie. Przez cały dzisiejszy dzień słońce walczyło z chmurami z różnym skutkiem. Zanim opuściliśmy Norwegię delektowaliśmy się jeszcze pięknymi widokami, choć szczyty gór ginęły w chmurach jednak sam fiord wyglądał ładnie. Nawet raz Łukasz wypatrzył w wodzie jakieś ostre polowanie. W końcu nie wiemy co to było, ale z pewnością ssaki z płetwą grzbietową. Raczej małe, pewnie delfiny. Po drodze natrafiliśmy na widowiskowy wodospad Rovijokkfossen, który widać było z drogi. Powstał w miejscu gdzie rzeka Rovvejohka wpada do Ivgojohka. Żeby obejrzeć go w całej okazałości trzeba było zejść stromą ścieżką do koryta rzeki, cały czas mając wspaniały widok na kaskady wody. Słońce tym razem wygrało, więc efekt był naprawdę wspaniały. Potem ciągnęliśmy mocno na południe, bo czas już wracać. Przekroczyliśmy koło polarne i śpimy w Szwecji, nad jeziorem, w uroczym lasku. Jesteśmy tu sami i oprócz pięknych widoków mamy do dyspozycji drewnianą chatę z kominkiem typu koza, drewno, grill na pomoście oraz dwie toalety (oczywiście za friko). Ci Skandynawowie to umieją zadbać o turystów!