Ł: Ponownie lecimy do Kanady, ale tym razem tej francuskojęzycznej. Tego lata mamy do dyspozycji domek i samochód w Montrealu. Tak, to znowu Intervac, i to jubileuszowy, bo zamieniamy się już 25 raz :)
Oficjalnym powodem wyjazdu jest ślub w Bratford, na który musimy dotrzeć w najbliższą sobotę, ale skoro już będziemy za oceanem, to pojeździmy trochę wzdłuż rzeki Św. Wawrzyńca, pochodzimy po parkach narodowych na północy i spędzimy trochę czasu na atlantyckim wybrzeżu.
Wyjeżdżamy w składzie dwuosobowym, dzieci realizują własne plany, czyli tak jak ostatnio. Wymiana jest tym razem symultaniczna - nasz dom w Dolinkach Podkrakowskich i nasz samochód pozostaną pod opieką kanadyjskiej rodziny.
Ale to nie wszystko. Równocześnie dograliśmy kolejną wymianę, na którą wybierzemy się dokładnie za rok, ale Intervacowa rodzinka przyjechała już wczoraj i zajęła nasze mieszkanie w Krakowie oraz drugi samochód :) Takiej kumulacji jeszcze nie mieliśmy, ale nie chcieliśmy rezygnować, bo ta rodzinka jest poniekąd z końca świata, a baza wypadowa na końcu świata to jest coś !
Teraz wypadałoby zrobić zagadkę :co to za koniec świata ? No ale komentarze zdechły więc trudno liczyć na interakcję...
Chociaż ostatnio, po tym co Zula napisała (Mam nadzieję, że za ,,chwilę,, uda mi się dodać komentarz pod podróżą !), wstąpiła we mnie nowa nadzieja. Czyżby rzeczywiście było coś na rzeczy i nasz blog czekała jakaś reaktywacja???
Uczestnicy: tylko my
Lot: Lufthansa (KRK-FRA-YUL)
Pojazd: Subaru Outback
Dystans wg licznika: xxx km
Noclegi: INTERVAC Home Exchange + Airbnb na wybrzeżu